Mrzygłód dziś liczy 888 mieszkańców, w tym Polaków 600, Rusinów 140, reszta Żydzi. Rusini miejscowi o swej narodowości nie mówią i do niej nie należą. Tytuł Rusina daje mu tylko przynależność do cerkwi, w której po polsku się modlą, boć i nawet "Otcze nasz iże jesy" nie umieją. Parafia ich to Hłomcza położona o 2 km na północ od Mrzygłodu. W kościele, w uroczystościach narodowych, w sprawach politycznych w Mrzygłodzie nie czuć Rusinów. Przy wyborach idą za kandydatem polskim, w uroczystościach narodowych biorą udział. W kościelnych bractwach i stowarzyszeniach nie brakuje ich, nikt tu nie robi różnicy między łacinnikiem a grekiem.
Jak się noszą dzisiejsi mrzygłodzianie? Żal prawdziwy czuje się w sercu, gdy się patrzy na mrzygłodzianina lat ostatnich. Bo do niedawna jeszcze można było widzieć paru jeszcze mrzygłodzian w rogatywkach, w czarnej lub granatowej kapocie, z rękami w tył rzuconymi, idących z powagą senatorów do kościoła. A dziś inaczej! Stara się każdy zrównać z najróżnorodniej ubranym plebiscytem wielkiego miasta. Kusy strój wkradł się do domów nawet poważniejszych mieszczan. Czemuż? Czy by czarna kapota i kamizelka z wyszywanym kołnierzem od koszuli była brzydką i niesmaczną? Nie! Proste naśladownictwo i brak szacunku dla tradycji. Stąd ostatnią kapotę, ostatnią taką kamizelkę i rogatywkę włożono ojcom do trumny.
A gdzież się podział, mrzygłodzianko, twój żupan granatowy nazywany przez babki szlafroczkiem? Dałaś go do trumny, a jeżeli ci z jeden pozostał, to dałaś go molom. Gdyby ten szlachcic z 46 roku wiedziony przez Mrzygłód ujrzał cię dzisiaj, z pewnością nie nazwałby nadziemskim zjawiskiem, uroczą, boś straciła swój strój majestatyczny, który ci nadawał uroku. Zrzuć zatem szale, żakiety i kapelusze i powróć do tradycji lat dawniejszych, a wtedy dopiero ujrzą w tobie mrzygłodzką mieszczankę.
Emigracja do Stanów Zjednoczonych najwięcej Mrzygłodowi szkód przyniosła. Ameryka Miasteczka nie podniosła, nie przysporzyła mu gruntów, bo nie ma go gdzie nabyć, odciągnęła od swoich fachów, zajęć, wprowadziła większe rozluźnienie we wszystkim, pozbawiła najlepszych sił.
Mrzygłodzianie w polityce trzymali się na uboczu, nikt się o nich nie licytował, bo dostęp do mrzygłodzian utrudnia ich ambicja, że uczyć ich nie trzeba. Nie zna on może programu narodowo-demokratycznego, ale duchem jest demokratą narodowym. Mrzygłodzianin, świadom wielkiej przeszłości swej Ojczyzny, kocha tę przeszłość, umie czcić wielkie chwile dziejowe, by z nich czerpać otuchę i zachętę do pracy o lepszą przyszłość.
Założyciela dynastii Jagiellonów, tak sławnego w dziejach naszej Polski, Władysława, uczcił Mrzygłód. Władysław Jagiełło był i jest podwójnie dla nas drogim. Jako król, a dalej, jako fundator miasteczka, fundator i pierwszy kolator kościoła. Na rynku mrzygłodzkim, w roku 1910, 15 lipca, zaroiło się od ludu, strojnych banderii. Na poświęcenie pomnika wielkiemu Królowi każdy starał się przybyć. Pomnik z kamienia, wzorowany na Matejkowskim obrazie, wykonał artysta rzeźbiarz Piątkowski z Sanoka. Król na postumencie wielkości naturalnej, z koroną na głowie, z ręką spuszczoną na mieczu, w płaszczu królewskim, z wyrazem tej siły i mocy, jaką miał po zwycięstwie grunwaldzkim, kiedy erygował parafię w Mrzygłodzie zwanym wówczas Tyrawą Królewską. Z taką siłą i dumą, jak kiedy podniósł w roku 1431 wiele miejscowości między nimi i Mrzygłód do godności swego królewskiego miasteczka. Z dumą, powiadam, boć mógł być dumny ten wielki na tronie polskim kolator, z każdego najmniejszego swego dzieła, bo mu zawsze i wszędzie przyświecały wielkie katolickie i królewskie idee. Poświęcenia dokonał x. Jan Sękowski, proboszcz mrzygłodzki i sprężyna budowy pomnika, w asystencji x. Nestora Piątkiewicza i x. Józefa Michałkowskiego, nowo wyświęconego kapłana, mrzygłodzianina - wśród przepięknych uroczystości. Oby z rynku mrzygłodzkiego uczył on ukochania przeszłości, by był nauczycielem idei jagiellońskiej.
Drugim wyrazem zrozumienia doniosłych chwil naszego narodowego życia to Krzyż Konstytucji 3 Maja na górze "Polankami" zwanej, a od miejscowego ludu - "Kikowa Góra". Krzyż dębowy z obrazem Pani Częstochowskiej - z dala go widać. Dałby Bóg, żeby nie było mrzygłodzkiej dzieciny, która nie wiedziałaby, co to za Krzyż i na co jest postawiony.
Komentarze mogą być dodawane tylko przez zalogowanych użytkowników. |