1. Topografia
Historia - Kronika księdza Józefa Michałkowskiego


Wśród malowniczych gór "Słonnych", na północ od Sanoka, po lewej stronie Sanu spotykamy już w 14 wieku osadę wiejską Tyrawę, którą później, w r. 1431, król Władysław Jagiełło edyktem podnosi do godności wolnego królewskiego miasta Tyrawy Królewskiej. Edyktem królewskim, prócz Tyrawy Królewskiej a dzisiejszego Mrzygłodu, otrzymały godność miast Radymno, Jaćmierz. Sanocczyzna w Beskidzie Wysokim należy do okolic najpiękniejszych. Stromo wijące się góry chwytają się szczytami niby do miłosnego siostrzanego pocałunku, u podnóża ich rwące potoki ocienione jodłą, sosną lub bukiem, najczęściej spowite strojnym jaskrem dookoła, oto sylwetka pięknego zakątku, któremu historia dała nazwę Sanockiej Sarmacji. Jadąc na północ od Sanoka, stolicy Ziemi Sanockiej, gniazda tej szlachty, która w czasach Polski niepodległej na sejmach i sejmikach [kord swój najczęściej wyciągała?], tej szlachty, która opuszczała bez żalu granice Galicji w latach narodowych walk o niepodległość - powtarzam, że jadąc na północ - przeważnie ponad starym brzegiem - wstrząsają się nerwy, bo krok jeden nieuważny na prawo a cały zaprzęg zanurzyłby się w wodzie, a gdy rzuci się okiem na lewo, zamykamy mimo woli powieki, by nie widzieć wiszących nad nami olbrzymich brył kamiennych.

Jakby w nagrodę za ten strach urojony - boć są i silne żelazne poręcza, a obrywające się skały na wiosnę są przeglądane - mamy wspaniały widok wjechawszy na skałę dębniańską. Widok to nigdy nie zapomniany. Wyobraźmy sobie dwie lesiste góry wysokie ponad 535 m ponad poziom morza, między którymi płynie szeroki San. Jedziemy krawędzią góry, tuż za krawędzią przepaść, a w niej woda płynąca powoli, z powagą, jakby się chciała dostosować do otoczenia.

Za dębniańską skałą mamy jak na dłoni Mrzygłód, jedną z największych dolin w górnym biegu rzeki. Dolina Mrzygłodzka i Mrzygłód położona 247 metrów nad poziomem morza otoczone są od zachodu Polankami ze szczytem Garbek, 501 m i [Fuczy?] potok, 536 m, od południa lasem Chmielną, 564 m, po prawej stronie zamyka widok Góra Zarzeczka, 482 m. Otwartym szarzej jest horyzont tylko w stronie północnej, gdzie Mrzygłód graniczy ze wsią Hłomcza. Prawy brzeg od Góry Zarzeczki jest wyższy i stromy; tam leży wieś Tyrawa Solna. Z północno-zachodniej strony wzgórza nazwane Dębiec są uprawne, bezleśne.

Zdaje się, że tu Bóg wylał całą piękność ku ozdobie okolicy mrzygłodzkiej, a lud umieścił jakby wpośród Raju, poza którym jest ziemia pusta, a chleb trzeba zdobywać w znoju i boleściach. Lecz wizja to tylko chwilowa, bo jakkolwiek ziemia na ogół urodzajna, trzeba przecież pewnych ulepszeń, by zwiększyć jej wydajność. Bogactw naturalnych okolica mrzygłodzka posiada wiele. Gdyby ona, jako też całe Podkarpacie było w Anglii czy Ameryce, widzielibyśmy las kominów fabrycznych. Bo czego tu nie ma na terenie Mrzygłodu? Jest nafta na polach Ropnego, siarka w potokach przylegających do lasów gminnych, zwanych Średnie i Kalińskie, sól, ruda żelazna, margiel. Lasy szpilkowe - jodła i sosna - z liściastych - buki i graby. Oto wieniec wiecznie świeży i zielony, oto krasa środowiska Mrzygłodu, życia w obrębie dwumilowym w czasach dawnej Rzeczypospolitej Polskiej.

A jakież są jego dzieje?

Czy zawsze było tym dzisiejszym, rolniczo-garncarskim Miasteczkiem, jak go cała Sanocczyzna, aż po jej granice, nazywa?

Nie! Bo inaczej nie wiedzieliby Bojki spod Chyrowa, Mazury spod Tyszyna, Górniacy zza Komańczy, że jest jakieś miasteczko.

A spytaj no jednego z nich: znasz ty Mrzygłód? Toż on z początku stanie zadumany, a potem zreflektuje się i odpowiada: aha! Miasteczko znam od dziadziusia, a inny powie: sam tam byłem. Dzisiejsza Sanocczyzna zna go z jarmarków i wyrobów garncarskich.

Lecz odsłońmy kotarę przeszłości i wglądnijmy w minione wieki i niedawne lata. Stańmy pod pomnikiem Jagiełły, a głos nam odpowie na zagadkę, czemu on z tego rynku patrzy na całą Sarmację Sanocką. Idźmy do kościoła, który pod brzemieniem wieków zapada się w ziemię. Patrzmy na jego mury, umiejmy czytać z nich, a co nam powiedzą? Przekroczmy progi ciemnej izby garncarskiej pytaj o lata minione, pytaj o rzeź galicyjską, pytaj o powstania. On zapisał to wszystko w sercu i pamięta. On Ci odpowie i odczyta. Stańmy nad brzegiem szumiącego Sanu, a na myśl przyjdą galery z solą ruską słane hen poza Warszawę i Toruń. Popatrzmy na tę przepiękną Górę Zarzeczkę, a staną Ci przed oczyma postaci zbrojnych rycerzy, którzy ze swych sadyb na szczytach niebotycznych gór napadali w średniowieczu na kupców jadących drogą wodną czy lądową.


Komentarze

Komentarze mogą być dodawane tylko przez zalogowanych użytkowników.

<wróć   dalej>

Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
zapamiętywanie hasła
Nie masz konta? Załóż je sobie

ostatnio na FORUM

ostatnich 6 postów
Odp:zbiorn ... - napisał/a: jośko
Odp:zbiorn ... - napisał/a: Anna
Odp:to jest - napisał/a: Ominik
Odp:to jest - napisał/a: jośko
to jest - napisał/a: admin
Odp:a star ... - napisał/a: jośko

........................
Pokaż ostatnie 4 godz. - 12 godz. - 24 godz.

Ostatnio w księdze gości

Beata R. Kurek
Bardzo się ciesze ze jest taka strona i mogę
cd. ->>
Νυνὶ δὲ μένει πίστις, ἐλπίς, ἀγάπη, τὰ τρία ταῦτα· μείζων δὲ τούτων ἡ ἀγάπη